Dlaczego czujniki ruchu to za mało dla regałów wysokich?
Większość magazynów w okolicach Łodzi boryka się z tym samym problemem: światło zapala się za późno, gdy wózek jest już w połowie alejki. Kierownik logistyki widzi oszczędności na papierze, ale operatorzy tracą czas na mrużenie oczu, co spowalnia pracę o 14% w skali zmiany. W Lumot wiemy, że diabeł tkwi w soczewce, a nie w samym fakcie zamontowania czujnika.
Problem ślepej plamy przy regałach na 12 metrów
Standardowy czujnik PIR montowany w biurze ma za zadanie wykryć ruch człowieka w promieniu 4-6 metrów. Na hali magazynowej, gdzie regały sięgają 12.2 metra, te parametry całkowicie tracą sens. Wiele ekip montażowych instaluje uniwersalne sensory, które przy takiej wysokości mają martwe strefy o długości nawet 5 metrów od wejścia w alejkę. W efekcie operator wózka widłowego, np. modelu Jungheinrich ETV 214, wjeżdża w kompletną ciemność i musi czekać 1.4 sekundy, aż system zareaguje. To nie brzmi jak dużo, ale przy 83 przejazdach na godzinę, daje to realne opóźnienia w cyklu wydawania towaru.
W Lumot przeanalizowaliśmy 17 różnych instalacji w Strykowie i okolicach, gdzie problemem nie było oświetlenie LED, ale właśnie źle dobrane sensory. Jeśli czujnik jest umieszczony centralnie na środku alejki o długości 42 metrów, a jego kąt widzenia jest zbyt wąski, światło po prostu nie nadąża za maszyną. Operatorzy często sami zaklejają takie czujniki taśmą, żeby lampy świeciły się non-stop, co niweczy całą ideę oszczędności energii i podnosi rachunki o blisko 31% względem planowanych kosztów eksploatacji.
Zwykły czujnik przy regałach wysokich to gwarancja, że operator będzie pracował w ciemności przez pierwsze 3 metry każdej alejki.

Soczewki eliptyczne kontra standardowe
Kluczem do sukcesu jest wybór odpowiedniej optyki czujnika. My stosujemy soczewki eliptyczne, które są dedykowane do wąskich korytarzy magazynowych. Zamiast rzucać okrągły obszar detekcji, taka soczewka formuje na posadzce prostokąt o wymiarach 4 na 22 metry. Dzięki temu czujnik zamontowany nad wejściem do alejki 'widzi' nadjeżdżający wózek już z odległości 8.5 metra przed wjazdem w regały. To daje elektronice oświetleniowej czas na łagodny start i rozświetlenie opraw do pełnej mocy, zanim maszyna w ogóle znajdzie się pod pierwszą lampą.
Warto też zwrócić uwagę na materiał, z którego wykonana jest soczewka. Na halach, gdzie temperatura zimą spada do 4.2 stopnia Celsjusza, tanie plastikowe osłony często matowieją lub pękają pod wpływem wibracji konstrukcji regałowej. W naszych projektach, m.in. dla firmy transportowej pod Pabianicami, użyliśmy czujników z poliwęglanu wzmocnionego, co pozwoliło uniknąć wymiany 42 modułów po pierwszej mroźnej nocy. To konkretny wybór, który sprawia, że licznik nie kłamie – oszczędności są stałe, a nie tylko sezonowe.
Programowanie cyklu: 10% jasności zamiast zera
Największym błędem przy ustawianiu automatyki jest tryb 'zero-jedynkowy'. Całkowite wyłączanie światła w alejkach, gdy nie ma tam ruchu, jest nie tylko męczące dla wzroku, ale też niebezpieczne. W Lumot ustawiamy systemy DALI tak, aby oświetlenie w trybie czuwania schodziło do 10% mocy maksymalnej. Pobór prądu przez jedną oprawę wynosi wtedy około 4.7 W. To wystarczy, aby operator poruszający się po głównym ciągu komunikacyjnym widział, co dzieje się głębi alejki, a jednocześnie redukuje koszty prądu o dokładnie 67.2% w porównaniu do oświetlenia stałego.
Czas podtrzymania pełnej jasności to kolejny parametr, na którym oszczędza się źle. Ustawienie 30 sekund często powoduje, że światło gaśnie w trakcie, gdy operator układa paletę na 5 poziomie regału, bo jego drobne ruchy masztu nie są wyłapywane przez czujnik. My stosujemy czasy rzędu 2.5 minuty z łagodnym wygaszaniem przez kolejne 15 sekund. Dzięki temu pracownik czuje się bezpiecznie, a system i tak generuje zwrot z inwestycji w czasie krótszym niż 14 miesięcy. Widzisz różnicę na fakturze już po pierwszym pełnym kwartale.
Całkowite gaszenie światła to błąd. 10% jasności w czuwaniu to bezpieczniejsza praca i niemal te same oszczędności.

Licznik nie kłamie: Realne dane z hali 2500 m2
Przyjrzyjmy się konkretom na przykładzie magazynu w Łodzi, który zmodernizowaliśmy w marcu 2024 roku. Powierzchnia 2540 m2, regały wysokiego składowania, łącznie 11 alejek. Przed zmianą oświetlenie sodowe pobierało średnio 14.8 kW na godzinę. Po montażu oświetlenia LED Lumot z inteligentnymi czujnikami, średni pobór spadł do 4.1 kW. Co ciekawe, same czujniki z poprawnie ustawioną logiką działania dołożyły do tego wyniku dodatkowe 1.8 kW oszczędności, których nie udałoby się osiągnąć przy zwykłych oprawach LED bez automatyki.
W ciągu 7 miesięcy eksploatacji klient zaoszczędził na samym prądzie 21 340 PLN netto. Dodatkowym plusem był brak konieczności wynajmowania podnośnika do wymiany przepalonych żarówek, co wcześniej kosztowało firmę około 1 200 PLN dwa razy w roku. Montujemy lampy raz, a dobrze, dbając o to, by każda złotówka wydana na sensory zwróciła się z nawiązką. Jeśli Twoja hala ma więcej niż 8 metrów wysokości, zapomnij o standardowych rozwiązaniach. Tu potrzebna jest precyzja soczewki i logiczne ustawienie sterowników.



