Jak słońce może obniżyć Twoje rachunki za światło?
Większość hal w Łodzi i okolicach ma świetliki, ale rzadko kto realnie z nich korzysta, by oszczędzać prąd. Zwykle lampy świecą pełną mocą nawet w samo południe, co przypomina wyrzucanie pieniędzy przez okno dachowe. W Lumot montujemy czujniki, które mierzą wpadające słońce i odpowiednio przyciemniają LED-y.
Problem, którego nie widać gołym okiem
Na typowej hali magazynowej o powierzchni 1450 metrów kwadratowych zainstalowanych jest zwykle od 32 do 48 opraw oświetleniowych. Większość właścicieli zakłada, że skoro zamontowali LED-y, to już nic więcej nie da się zrobić. To błąd, który kosztuje kilka tysięcy złotych rocznie. Przez 8-9 godzin dziennie do wnętrza wpada światło słoneczne przez pasma świetlne w dachu. W słoneczny dzień, taki jak 12 maja, natężenie światła naturalnego pod świetlikiem może wynosić nawet 650 luksów. Norma dla pracownika przy kompletowaniu zamówień to tylko 200 luksów. Oznacza to, że lampy palą się bez sensu, bo słońce wykonuje już całą robotę za darmo.
Wielu zarządców obiektów w regionie łódzkim, z którymi rozmawialiśmy w ostatnich 14 miesiącach, twierdzi, że pracownicy sami gaszą światło, gdy jest jasno. To rzadko prawda. W praktyce nikt nie chce brać odpowiedzialności za bezpieczeństwo na hali. Lampy zostają włączone o 6:00 rano i gasną dopiero po 22:00. Licznik energii elektrycznej nie robi przerw i kręci się tak samo szybko przy pełnym zachmurzeniu, jak i przy bezchmurnym niebie. Bez automatyki tracisz szansę na darmową energię z nieba, która jest dostępna przez około 187 dni w roku przy polskiej pogodzie.
Konkret w każdym watcie to dla nas zasada, nie hasło. Jeśli Twoja hala ma 8 świetlików dachowych, to przez około 6,5 godziny dziennie mogłyby one oświetlać połowę powierzchni bez udziału prądu. Widzimy to na fakturach u klientów, którzy przed modernizacją płacili za oświetlenie średnio 3800 zł miesięcznie, a po zamontowaniu czujników światła dziennego zeszli do poziomu 1250 zł. Te oszczędności biorą się właśnie z tego, że lampy potrafią same obniżyć swoją moc do 15% lub 20% w najbardziej słonecznych godzinach.

Jak działają czujniki natężenia oświetlenia?
System, który wdrażamy, opiera się na prostych czujnikach montowanych bezpośrednio przy oprawach lub pod świetlikami. To małe urządzenia, które mierzą, ile światła realnie dociera do poziomu roboczego, czyli tam, gdzie pracują ludzie i jeżdżą wózki widłowe. Jeśli czujnik wykryje, że słońce daje wystarczającą jasność, wysyła sygnał do sterownika lampy. Lampa nie gaśnie nagle, co mogłoby irytować pracowników, ale płynnie zmniejsza pobór prądu. Ustawiamy lampy raz, a dobrze, stosując protokół DALI, który pozwala sterować każdą oprawą z osobna. To eliminuje mruganie i nagłe skoki jasności.
W jednym z naszych ostatnich projektów dla hurtowni części w Zgierzu, zainstalowaliśmy 47 takich czujników w 3 dni. Każdy z nich został zaprogramowany tak, by trzymać stałe 300 luksów na regałach. Gdy o 11:30 rano słońce wyszło zza chmur, pobór mocy całej instalacji spadł z 4,2 kW do zaledwie 0,8 kW w ciągu kilku sekund. Pracownicy biurowi, którzy widzieli to na monitorze zużycia, byli zdziwieni, że wewnątrz hali wciąż jest tak samo jasno. To właśnie jest magia automatyki — oszczędzasz, nie zmieniając nic w komforcie pracy.
Często spotykamy się z obawą, że takie systemy są skomplikowane w serwisowaniu. Nic bardziej mylnego. Raz zaprogramowany czujnik działa przez lata. Jedyne, o czym trzeba pamiętać, to czyszczenie świetlików z kurzu co około 12 miesięcy. Brudne okna dachowe potrafią zabrać nawet 40% darmowego światła. W Lumot zawsze przekazujemy krótką instrukcję dla konserwatora obiektu, jak sprawdzić poprawność działania czujnika w 2 minuty przy użyciu prostego luksomierza. To prosta technologia, która po prostu działa i nie wymaga doktoratu z elektroniki.
Licznik nie kłamie: lampa, która świeci na 20% mocy, zużywa o 78.4% mniej prądu, a Ty wciąż widzisz wszystko na regale.
Zwrot z inwestycji w 14 miesięcy
Kiedy przyjeżdżamy na darmową wycenę, pierwszą rzeczą, o którą pytamy, jest faktura za prąd z ostatnich 3 miesięcy. Dla magazynu o powierzchni 2000 metrów, koszt dołożenia automatyki do istniejących lamp LED (jeśli mają odpowiednie zasilacze) zwraca się zazwyczaj po 14-16 miesiącach. Jeśli montujemy cały system od zera, czas zwrotu może być nieco dłuższy, ale realne oszczędności na prądzie sięgają 67%. To nie są liczby wzięte z katalogu, ale dane z liczników naszych 83 stałych klientów, u których takie systemy działają od co najmniej roku.
Weźmy przykład małej drukarni pod Łodzią. Właściciel, pan Marek, zainwestował w czujniki światła dziennego w marcu 2024 roku. Koszt całej modernizacji wyniósł 12 400 zł netto. Już w lipcu 2024 roku zauważył, że rachunek za energię spadł o 840 zł miesięcznie w porównaniu do roku poprzedniego. Przy obecnych cenach prądu dla firm, które oscylują w granicach 1,15 zł/kWh, każda godzina, w której lampy świecą na pół gwizdka, to czysty zysk zostający w Twoim portfelu. Widzisz różnicę na fakturze szybciej, niż się spodziewasz.
Warto też wspomnieć o trwałości samych LED-ów. Lampa, która dzięki słońcu świeci rzadziej z pełną mocą, mniej się nagrzewa. Mniejsza temperatura pracy oznacza, że diody i elektronika wewnątrz zasilacza zużywają się wolniej. Szacujemy, że żywotność oprawy wydłuża się dzięki temu o około 23%. To oznacza, że nie tylko płacisz mniej za prąd, ale też rzadziej musisz wzywać serwis do wymiany spalonego oświetlenia na wysokości 8 metrów, co samo w sobie jest drogą operacją wymagającą wynajmu podnośnika.

Realna realizacja: Magazyn w Pabianicach
W październiku 2023 roku zgłosiła się do nas firma logistyczna z Pabianic. Mieli problem z wysokimi kosztami stałymi. Ich hala ma 12 m wysokości i potężne świetliki, które oświetlają głównie alejki między regałami. Zamontowaliśmy tam 52 inteligentne lampy Lumot z wbudowanymi czujnikami światła i ruchu. Cała operacja zajęła naszej 4-osobowej ekipie dokładnie 4 dni robocze. Pracowaliśmy w godzinach 7:00 - 15:00, nie blokując wyjazdu towarów, bo przesuwaliśmy się alejkami etapami.
Efekt? W styczniu 2024 roku, mimo że dni były krótkie i pochmurne, system i tak wypracował 19% oszczędności względem starych lamp. Prawdziwa różnica pokazała się jednak w maju i czerwcu, kiedy oszczędności skoczyły do poziomu 62%. Kierownik magazynu, pan Janusz, przyznał, że na początku bał się, że będzie za ciemno. Teraz twierdzi, że światło jest przyjemniejsze, bo system płynnie wyrównuje braki słońca, utrzymując stałe parametry przez cały dzień. To konkretny dowód na to, że automatyka to nie gadżet, a narzędzie finansowe.
W tym konkretnym przypadku uratowaliśmy budżet klienta przed drastycznymi podwyżkami cen energii, które weszły w życie w połowie roku. Dzięki temu, że system był już zainstalowany, wzrost cen prądu o 15% był dla nich prawie nieodczuwalny, bo zużycie w ciągu dnia było minimalne. To pokazuje, że inwestycja w oświetlenie to najlepsza tarcza przed niestabilnym rynkiem energii. Ustawiamy lampy raz, a dobrze, i spokój masz na lata.
W maju i czerwcu oszczędności skoczyły do 62% – słońce wykonało większość pracy za nas.
Jak zacząć oszczędzać?
Pierwszym krokiem nie jest kupowanie lamp, ale audyt tego, co masz w dachu. Nie każde świetliki są tak samo wydajne. Jeśli Twoje poliwęglany są żółte i matowe ze starości, darmowego światła będzie mało. My to sprawdzamy na miejscu. Nasz pracownik, najczęściej Beata lub Adam, przyjeżdża z profesjonalnym sprzętem i mierzy przepuszczalność światła. Jeśli wynik jest dobry, przygotowujemy ofertę w 48 godzin. Dowiesz się z niej dokładnie, ile czujników potrzebujesz i kiedy inwestycja się spłaci. Bez lania wody i bez obiecywania cudów.
Zaczynamy od krótkiego briefu. Musimy wiedzieć, w jakich godzinach pracuje Twoja hala i jakie towary tam składujesz. Inaczej ustawiamy czujniki w magazynie wysokiego składowania z tekstyliami, a inaczej w hali produkcyjnej, gdzie wymagana jest większa precyzja. Cały proces od akceptacji wyceny do pierwszego włączenia gotowego systemu trwa u nas zwykle od 3 do 5 tygodni, zależnie od dostępności wybranych opraw. Nie jesteśmy wielką korporacją, więc decyzje podejmujemy szybko, a nasz telefon biurowy +48 42 207 53 81 odbiera żywy człowiek w Łodzi, a nie automat.
Pamiętaj, że każdy miesiąc zwłoki to kolejny wysoki rachunek, którego mogło nie być. Jeśli Twoja hala ma świetliki, to słońce już teraz świeci Ci do środka za darmo – pytanie tylko, czy pozwolisz swoim lampom w tym czasie odpocząć. Zapraszamy do kontaktu. Przyjedziemy, zmierzymy i policzymy, czy u Ciebie też da się urwać te 67% z faktury za prąd. Szczerze powiemy, jeśli modernizacja nie będzie miała sensu ekonomicznego w Twoim konkretnym przypadku.



